Saturday, January 10, 2015

Priorytet na najbliższe miesiące: turecki

Jak napisałem niedawno w poście podsumowującym 2014 i postanowieniach  na 2015, jednym z priorytetów na najbliższe miesiące będzie turecki. Powtarzam się, ale ponownie stwierdzę, że mam z tym językiem problem i zastanawiam się, z czego to może wynikać. Tłumaczę sobie, że przecież nie jest to najtrudniejszy język na świecie (czy w ogóle jest taki?), więc jak się bardziej przyłożę, to dam radę!


Głównym problemem w moim przypadku jest to, że mam za mało okazji do ćwiczenia tego języka, zwłaszcza jeśli chodzi o mówienie. Staram się powtarzać to czego się już nauczyłem, tyle że w obecnej sytuacji większość podręczników jest dla mnie po prostu nudna, bo przynajmniej dwa-trzy razy materiał dla początkujących już przerabiałem.

Wydaje mi się, że znalazłem pozycję, która może, przynajmniej trochę, tę nudę przełamać. Nosi ona zresztą znamienny tytuł "The Delights of Learning Turkish". Na razie przerobiłem 7 lekcji i nie sprawia wrażenia nudnego podręcznika, mimo że zawiera sporo objaśnień gramatycznych i sporo słówek do wkucia.

No własnie, a propos wkuwania słówek, nie wiem, czy podawanie listy kilkudziesięciu przysłówków w jednej lekcji jest dobrym pomysłem. Już dawno przestałem wkuwać słówka ot tak, bo kończyło się to tym, że w następnym tygodniu niewiele z nich pozostawało mi w pamięci. Teraz staram się bardziej zapamiętać kilka najważniejszych, a pozostałe - cóż, na razie musi wystarczyć, że rozpoznam je, jeśli napotkam je w jakimś tekście.

Jako że język to nie tylko słowo pisane, a nawet przede wszystkim mówione, staram się jak najwięcej słuchać i oglądać TV. Co do materiału audio, po raz kolejny pochwalę kurs opracowany przez FSI (Foreign Language Institute), bo zawiera kilkadziesiąt godzin audio - to coś czego nie mogą zapewnić inne kursy.

Jak już wspominałem w poprzednich postach, problem z tureckim tkwi także, jak mi się zdaje, w odmiennej składni (od języków, który się do tej pory uczyłem). Żeby więc bardziej do niej przywyknąć, będę się starał czytać więcej informacji prasowych, czy wpisów na blogach, a przede wszystkich zacząłem czytać swoją pierwszą książkę po turecku. To "Kız kardeşim Madonna" o mojej ulubionej piosenkarce. Mam więc nadzieję, że to dodatkowo zmotywuje mnie do czytania,

Nie bez znaczenia będzie udział w tzw. hangoutach językowych na Google+. To jedyna dla mnie jak na razie okazja do rozmawiania.

A jakie są Wasze doświadczenia z tureckim?

Ten post można przeczytać również w języku angielskim
Share:

0 komentarze:

Post a Comment