Thursday, January 1, 2015

Podsumowanie 2014 i postanowienia na 2015

Minął ponad miesiąc od poprzedniego posta, a na dodatek rozpoczął się kolejny rok, więc pora na jakieś podsumowanie. Co prawda, nie świętuję jakoś szczególnie końca starego roku. Kto zna historię zmian w kalendarzach, ten wie, że jest to jedynie symboliczna data. Chyba potrzebujemy tego typu dat, żeby dokonać rachunku tego, co zrobiliśmy i pomyśleć o postanowieniach na przyszłość. Zatem zrobię to i ja. Moje postanowienia to jednak nie efekt jednej nocy, a wynik kilku tygodni przemyśleń...


Co za mną

Miniony rok mogę zaliczyć do udanych, jeśli chodzi o naukę języków. Zrobiłem znaczne postępy, jeśli chodzi o arabski, a konkretnie jego wersję zwaną po arabsku al-fuSHA, a po angielsku Modern Standard Arabic. Choć zdaję sobie sprawę, że nie jest to język, którym ludzie porozumiewają się na co dzień, to jednak jest on przydatny, jeśli chodzi o literaturę, media itp.

Miałem kilka podejść do dialektu egipskiego jako jednego z szeroko rozumianych w świecie arabskim, jednak nie do końca mi od odpowiadał. Po pierwsze, rzadko występują w nim moje ulubione dźwięki "arabskie", po drugie, MSA brzmi według mnie ładniej, po trzecie, dwie wizyty turystyczne w Egipcie mi wystarczą... Jeśli więc kiedyś zabiorę się za jakiś dialekt, zapewne będzie to lewantyjski.

Co do pozostałych języków, systematycznie biorę udział w konwersacjach po hiszpańsku, włosku, francusku i portugalsku - w tych językach radzę sobie dość dobrze (angielskiego tu nie liczę), a ponadto po turecku i w hindi. Te dwa ostatnie idą mi znacznie słabiej. Oczekiwałem większego postępu zwłaszcza w tureckim. Mimo składanych sobie obietnic, nie dotrzymałem ich, ale to dlatego, że priorytetowo traktowałem arabski.

Co przede mną

Arabski nadal pozostanie językiem, do którego będę się bardzo przykładał. Myślę jedynie, że zmienię punkt ciężkości i nie będę aż tak bardzo skupiał się na gramatyce. Postaram się więcej czytać i oglądać więcej programów TV czy materiałów dostępnych w Internecie, no i oczywiście - mam nadzieję - dużo rozmawiać.

Moim priorytetem w najbliższych miesiącach będzie turecki. To język, który bardzo mi się podoba. Nie bez znaczenia jest też to, że Turcja jako kraj mnie urzekła. Tureckiego uczę się od dawna, jednak ciągle nie jestem w stanie przejść do etapu, kiedy mógłbym o sobie powiedzieć, że mówię po turecku. Nawet arabski idzie mi łatwiej... Tłumaczę sobie, że to przez całkiem odmienny sposób budowania zdań niż w językach, których uczyłem się dotychczas i że wymaga to naprawdę dużo wysiłku i mówienia, mówienia i jeszcze raz mówienia.

Czasem zastanawiam się, że może turecki jest dla mnie za trudny... Może jednak są jakieś bariery lingwistyczne, których nawet ja, znając kilka języków, nie jestem w stanie przekroczyć? Staram się jednak nie poddawać takim myślom i dlatego daję sobie kilka najbliższych miesięcy na pokonanie tych barier.

Chciałbym też bardzo poczynić większe postępy w hindi. Dlatego na razie nie rozpoczynam nauki kolejnego języka (myślałem o powrocie do swahili - jedynie z pasji, albo do niemieckiego - zapewne bardziej praktyczny), ale na razie te plany odkładam. Priorytetem będzie turecki!

Ten post można przeczytać również po angielsku
Share:

0 komentarze:

Post a Comment