Tuesday, October 28, 2014

Arabski: większy nacisk na mówienie, czyli... egipski od nowa

Dwa tygodnie temu napisałem, że nadszedł czas na bardziej aktywną fazę nauki arabskiego. Pisałem, że chciałbym większy nacisk położyć na mówienie niż na gramatykę i wkuwanie słówek. No i mam problem. Bo jak tu położyć większy nacisk na mówienie, skoro w Modern Standard Arabic, którego się uczę... nic nie mówi! Jak to? Rzecz w tym że MSA to język literatury i mediów, także tych elektronicznych, takich jak Al Dżazira czy Al Arabija. Ale nikt nie używa go w życiu codziennym. Po co więc ćwiczyć mówienie w tej odmianie? Hm, po to żeby zrobić wrażenie na innych? ;) Ale przecież nie o to chodzi. Skoro więc mowa o mówieniu, to trzeba się zdecydować na dialekt. W moim przypadku: egipski.

Przy wyborze dialektu trzeba sobie przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, po co się go uczymy? Jeśli chcemy wyjechać do pracy do kraju, w których używa się arabskiego, wybór jest prosty. Jeśli mamy rodzinę - podobnie. Gorzej, jeśli naukę języka traktujemy jako hobby, wtedy mamy do wyboru dwie główne opcje: wybieramy ten dialekt, który nam się podoba (nie ważne, ile ludzi i gdzie go używa, bo liczy się nasza satysfakcja) albo też taki, który jest szeroko rozpowszechniony i rozumiany.

Większość forumowiczów i bloggerów zgadza się z opinią, że najpowszechniejsze są dwa dialekty: egipski i lewantyński (zwany też wschodnim, używany głównie w Jordanii, Syrii, Libanie i Palestynie, choć i tutaj nie jest on jednorodny). Jak już zaznaczyłem wcześniej, stawiam na egipski. Będzie mi o tyle łatwiej, że już troszeczkę tej odmiany liznąłem. Mam też sporo materiałów do nauki właśnie tego dialektu. Warto tu podkreślić, że swoją przygodę z arabskim zacząłem właśnie od dialektu egipskiego, ale później przerzuciłem się na MSA, żeby zdobyć solidną podstawę "gramatyczną" do dalszej nauki. Wtedy wydawało mi się, że przecież i tak rzadko będę miał okazję używam tego języka, więc lepiej postawić na MSA.

Nie oznacza to bynajmniej, że porzucam MSA. Nadal będę się go uczył, ale w nieco węższym zakresie i nie będę mu poświęcał tyle czasu co dotychczas. Bez MSA nie można wszak zrozumieć tego, co się czyta w gazetach i książkach ani nawet wiadomości TV. A zatem równoległe będzie się uczył obu odmian. Zobaczymy, czy nie wymieszają mi się one w jakiś bliżej nieokreślony pidgin.

Ten post można przeczytać również po angielsku

Share:

0 komentarze:

Post a Comment