Thursday, November 1, 2012

Języki: postępy – październik 2012

Październik był dość udanym miesiącem, jeśli chodzi o naukę języków, przynajmniej niektórych. Najwięcej czasu poświęciłem na włoski, a to za sprawą lektury, bo na typową naukę nie przeznaczyłem wiele czasu. Zdecydowanym priorytetem był suahili! Ten język podoba mi się coraz bardziej. Po części wynika to z postępów, które obserwuję i które mnie cieszą, a po części dzięki nowym znajomym na Facebooku, z którymi od czasu do czasu wymieniam się uwagami i od których sporo się uczę. Oto comiesięczne podsumowanie...

Liczba godzin
  • Łącznie: 71,5
  • Włoski: 20,0
  • Suahili: 16,5
  • Arabski (egipski): 11,5
  • Turecki: 10,0
  • Francuski: 9,0
  • Portugalski: 4,5
Uwagi
Jak wspomniałem wyżej, włoski plasuje się najwyżej, jeśli chodzi o liczbę godzin, ale większość z nich była przeznaczona na lekturę. Przeczytałem w końcu książkę „Mondo senza fine” Kena Folletta. Nie znaczy to, że nic się nie nauczyłem. Wynotowałem sporo nowych słów i idiomów. Nabrałem też większej pewności siebie, jeśli chodzi o rozumienie tekstu pisanego.
Napisałem parę zdań o książce „Mondo senza fine”. Tekst po polsku można przeczytać tutaj, a po włosku tutaj.

Ponadto oglądam program „Pechino Express”. To coś w rodzaju reality show -  kilka par konkuruje ze sobą podczas podróży przez Indie, Nepal i Chiny. Najciekawsze dla mnie odcinki dotyczyły właśnie Indii, bo w wielu miejscach byłem na wakacjach dwa lata temu, więc mogłem trochę powspominać. Oglądanie TV to doskonały sposób na ćwiczenie rozumienia słowa mówionego.

Z trudem przychodzi mi natomiast oglądanie wiadomości na kanale RAI News. I to bynajmniej nie z powodu trudności w rozumieniu prezenterów przedstawiających wiadomości z szybkością karabinu maszynowego, ale z powodu sposobu ich podawania, a właściwie wykrzykiwania.
Niestety, nie dotrzymałem danego sobie słowa i nie zabrałem się za powtórkę gramatyki i przerabianie ćwiczeń. Będzie na to czas w długie listopadowe wieczory. Podręcznikiem, który mi do tego posłuży będzie „Modern Italian Grammar. Workbook” (autorka: Anna Proudfoot).

Zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o liczbę przeznaczonych na naukę godzin, był w październiku suahili. Ten język podoba mi się coraz bardziej! Skończyłem książkę „Colloquial Swahili” i zabrałem się za podręcznik opracowany przez FSI. Mam także paru nowych znajomych na FB, którzy władają tym językiem i sporo się od nich uczę.

Trudno mówić o znaczącym postępie, jeśli chodzi o arabski. Utknąłem w lekcjach 11-13 podręcznika „An Introduction to Egyptian Arabic”. Powtarzam bez końca zawarte w nich czytanki i dialogi, a także odmiany czasowników. Powtarzam do znudzenia, że chcę to wyryć bardzo dokładnie, ale chyba schodzi mi za długo. Postanowienie na listopad: dokończyć pierwszą część podręcznika, czyli przerobić kolejnych kilka lekcji, aż do 20.

Zamknąłem też kolejny etap w  nauce języka tureckiego. Skończyłem książkę „Colloquial Turkish” (tekst na ten temat można przeczytać tutaj) i choć nie mogę powiedzieć, że opanowałem wszystkie zagadnienia w niej poruszone, to myślę, że czas przejść do innych materiałów. Podobnie jak w przypadku innych języków, skupię się teraz na kursie FSI, a ściśle rzecz ujmując na zawartych w nim ćwiczenia, których jest mnóstwo. Prawdę mówiąc, jestem już w drugiej części tego podręcznika.
Coraz częściej włączam TRT Türk, bo osłuchania bardzo mi brakuje. Postaram się więc w najbliższych tygodniach popracować bardziej nad tym aspektem nauki.

Posuwam się do przodu z językiem francuskim. Obecnie przerabiam równolegle dwa podręczniki. Pierwszym jest FSI Basic Course (pierwszą część skończyłem niedawno – można o tym przeczytać tutaj) i jestem przy drugim tomie, z którego przerabiam kolejne lekcje. Lekcje są dość długie i zawierają bardzo dużo ćwiczeń, co – jak wiele razy pisałem – uważam za wielki plus tego kursu. Drugim podręcznikiem jest polska książka „Język francuski dla zaawansowanych”, z której przerobiłem dotychczas 3 lekcje. Ponadto staram się przynajmniej raz w tygodniu obejrzeć wiadomość na kanale France24.

Bardzo słabo wypadł w październiku portugalski. Starałem się przynajmniej raz  w tygodniu obejrzeć wiadomości podawane na RTP Internacional. Przyznaję, że bardzo mi odpowiada sposób prowadzenia dziennika Telejornal.
Ponadto przeczytałem wybrane teksty z tygodnika „Sábado”, bezpłatnego dodatku do portugalskiego dziennika „Correio da manhã”. Kupiłem go będąc niegdyś na wakacjach w Portugalii i tak leżał sobie na półce. Teraz sobie o nim przypomniałem.

Generalnie nie piszę tutaj o hiszpańskim, więc tylko krótko nadmienię, że skończyłem tłumaczenie tekstów na bloga podróżniczego, dotyczących podróży do Indii (w 2010 r.). Można je przeczytać na siostrzanym blogu Multigato Travels.

Ten tekst jest także dostępny w języku angielskim

Share:

0 komentarze:

Post a Comment