Monday, October 1, 2012

Języki – postępy: wrzesień 2012

Niecałe 50 godzin – tylko tyle przeznaczyłem we wrześniu na naukę języków. Trochę mi wstyd, bo to najgorszy wynik od czterech miesięcy. Z drugiej strony, chyba każdy potrzebuje czasem zwolnić tempo. Na dodatek kilka dni „wypadło” z nauki, bo byłem na wycieczce w Wiedniu i tym razem – jak nigdy – nie wziąłem ze sobą żadnej książki. Za to niemal cały czas „otaczał” mnie język niemiecki, tylko co z tego, skoro akurat tego języka się nie uczę. Być może kiedyś… Na razie jednak mam inne priorytety.

Liczba godzin
  • Łącznie: 49,50
  • Francuski: 13,5
  • Suahili: 11,0
  • Włoski: 10,5
  • Arabski egipski: 8,0
  • Turecki: 5,50
  • Portugalski: 1,00

Uwagi
    Jak widać z zestawienia, językiem któremu poświęciłem najwięcej czasu, był francuski – choć było to znacznie mniej niż miesiąc wcześniej. Prawda jest jednak taka, że potrzebowałem trochę odpoczynku po wyjeździe do Francji i „total immersion”, jakie miałem przez kilka dni, włączając w to pierwszy dzień września. Reszta godzin to głównie powtarzanie lekcji z kursu opracowanego przez FSI, żeby „zautomatyzować” to czego się dotychczas uczyłem.

    Udało mi się za to utrzymać liczbę godzin poświęconych na suahili, choć wolałbym, żeby było ich więcej. To właśnie temu językowi chciałbym teraz poświęcić najwięcej czasu. Odzyskałem na nowo przyjemność ze studiowania go i chciałbym to jak najlepiej wykorzystać. Przestudiowałem 8 lekcji z książki „Colloquial Swahili”. Myślę, że coraz lepiej radzę sobie zwłaszcza z rzeczownikami i ich klasami, których jest dość sporo. (Post na ten temat w języku angielskim można przeczytać TUTAJ)

    10,5 godziny (cztery godziny więcej niż przed miesiącem) poświęciłem na włoski. Prawie cały ten czas zajęło mi czytanie kolejnych rozdziałów książki „Mondo senza fine”. Mam nadzieję, że w tym miesiącu dobrnę do końca tej ponad 1000-stronicowej powieści. Spróbuję też wrócić do wkuwania odmian czasowników.

    Mniej czasu przeznaczyłem na arabski – osiem godzin. To trochę za mało. Przyznam, że utknąłem przy lekcjach 11 i 12 książki „An Introduction to Egyptian Arabic”, o której wspominałem kilka razy. Jednak myślę, że bez opanowania w stopniu perfekcyjnym dotychczasowego materiału, nie powinienem się posuwać dalej.

    Mało czasu przeznaczyłem także na turecki. Powtórzyłem sobie lekcje 11-13 z „Colloquial Turkish”, zabrałem się też za krótkie tekściki i ich tłumaczenie, m.in. z gazety „Cumuhriyet”. (Jeden z nich w języku angielskim można przeczytać TUTAJ)

    Portugalski – tylko jedna godzina? Słabiutko. Czyżby to było potwierdzenie, że nie umiem dobrze planować nauki? A może tylko muszę mieć okresy odpoczynku od języka, któremu chwilę temu poświęciłem więcej czasu. Sam nie wiem...

    Share:

    0 komentarze:

    Post a Comment