Monday, September 3, 2012

Języki - postępy: sierpień 2012

Pora na comiesięczne podsumowanie tego co robiłem w poprzednim miesiącu, jeśli chodzi o naukę języków. Muszę przyznać, że sporo się działo. Sierpień był kolejnym miesiącem, w którym pobiłem rekord czasu przeznaczonego na języki: 75,5 godziny! (Przypominam, że nie ma tu angielskiego ani hiszpańskiego.) Trudno będzie go pobić. Miałem też okazję porozmawiać po turecku, portugalsku i francusku (znowu: nie liczę angielskiego i hiszpańskiego).

Liczba godzin

  • Łącznie: 75,5
  • Francuski: 25,5
  • Portugalski: 15,5
  • Suahili: 11,0
  • Arabski egipski: 10
  • Turecki: 7
  • Włoski: 6,5

Uwagi
Jak widać z powyższego zestawienia, jedną trzecią czasu poświęciłem na język francuski, a to za sprawą kilkudniowego wyjazdu do Francji. Przed wyjazdem przysiadłem do nauki, a i sam pobyt we Francji był bardzo owocny pod tym względem. Przerobiłem ćwiczenia audio z kolejnych rozdziałów podręcznika FSI, oglądałem wiadomości na kanale France 24, ćwiczyłem słówka z Agendy 21 miasta Saint Jean de la Ruelle.
Ludzie, u których mieszkałem we Francji okazali się cierpliwi, dzięki czemu mogłem przećwiczyć w praktyce to czego się nauczyłem w ostatnich miesiącach. Nieskromnie mówiąc, chyba mogę być z siebie dumny. :)

Kolejny pod względem liczby godzin był portugalski. Tu też padł kolejny rekord: 15,5. Ten czas poświęciłem na analizę - językową oczywiście - informacji podawanych w programie Telejornal na kanale RTP Internacional, czytanie tekstów w magazynie “Sábado”, potwórkę audio (nagrania do “Colloquial Portuguese”) i rozmowy z gościem z Brazylii, który odwiedził mnie na kilka dni.

Jak już pisałem przy okazji podsumowania lipcowego, do łask wrócił suahili. Fajnie jest odkryć na nowo przyjemność z nauki języka, który odłożyło się na jakiś czas. W moim przypadku było to prawie rok. Powtarzanie tego co już umiem zacząłem od podręcznika “Colloquial Swahili”, przerobiłem też ćwiczenia z pierwszych 20 lekcji podręcznika dla dyplomatów opracowanego przez FSI, sięgnąłem do rozdziału poświęconego rzeczownikowi w książce “Swahili Learner’s Reference Grammar”, a ponadto przetłumaczyłem sobie krótką informacje ze strony BBC Swahili. Trochę tego było! Mam nadzieję, że odzyskany zapał do nauki tego języka pozwoli mi przejście na kolejny stopień zaawansowania.

Znacznie mniej czasu niż w lipcu poświęciłem na arabski - tylko 10 godzin. Trochę mało, ale za to efektywnie. Uczyłem się i powtarzałem odmiany czasowników, starając się przerabiać ten materiał również, słuchając nagrań, żeby się jak  najbardziej osłuchać.

Jedynie siedem godzin przeznaczyłem na turecki, ale to i tak więcej niż poprzednio. Utknąłem na lekcjach 31-33 podręcznika wydanego przez FSI. Za to z książki “Colloquial Turkish” przerobiłem gruntownie m.in. zdania współrzędnie i podrzędnie złożone. To chyba jedna z trudniejszych rzeczy z zakresu gramatyki tureckiego - przynajmniej dla mnie. Chyba nie ma sensu posuwać się dalej z materiałem, jeśli nie będę pewny, że opanowałem dobrze to zagadnienie. Miałem też okazję do porozmawiania w tym języku.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, mniej czasu niż w lipcu przeznaczyłem na włoski. Z tego jedynie półtorej godziny to ćwiczenie koniugacji, reszta to czytanie książki “Mondo senza fine” ("Świat bez końca") z wynotowywaniem słówek. We wrześniu planuję przyłożyć się do tego języka. Muszę sobie opracować porządny plan na najbliższe miesiące, jeśli mam dotrzymać danego sobie słowa i podejść do egzaminu CELI na wiosnę. Czas pokaże...


Share:

0 komentarze:

Post a Comment