Monday, July 2, 2012

Języki - postępy: czerwiec 2012

Kolejny miesiąc za nami. Pora więc na comiesięczne podsumowanie językowe. Pobiłem swój kolejny rekord: 52 godziny na języki - ale przypominam, że nie liczę czasu na angielski i hiszpański, które bardziej “utrzymuję” niż się ich uczę. Największą liczbę godzin kolejny miesiąc z rzędu przeznaczyłem na francuski.


Liczba godzin
Łącznie: 52
Francuski: 18,5
Turecki: 12
Arabski (MSA): 9
Arabski (egipski): 1,5
Włoski: 7,5
Portugalski: 3,5

Uwagi
Francuski zajął mi w czerwcu 18,5 godziny, a więc parę godzin mniej niż w maju (23). Skończyłem podręcznik “Mówimy po francusku” i powtórzyłem sobie kilka razy towarzyszący mu materiał audio. Zastanawiałem się, czy wziąć się za podręcznik dla (średnio)zaawansowanych, ale zdecydowałem, że powinienem raczej utrwalić sobie to, czego się do tej pory uczyłem.
Zabrałem się więc za “French Basic Course”, opracowany przez Foreign Language Institute. Według mnie, kursy FSI są doskonałe. Może trochę nudnawe, ale za to pomagają gruntownie przećwiczyć przerabiany materiał. Są też trochę nierówne. Na przykład francuski ma znacznie więcej dialogów z życia codziennego i sytuacji typu zakupy czy podróż pociągiem, niż turecki.
Zacząłem też uczyć się słownictwa związanego z miastem, inwestycjami, środowiskiem czy edukacją. Służy mi do tego opracowanie “L’Agenda 21” małego francuskiego miasta Saint Jean de la Ruelle, leżącego nieopodal Orleanu. Pierwszy wpis z tej serii można znaleźć tutaj.
Obejrzałem też parę razy wiadomości stacji France 24.

Drugiem językiem, pod względem przeznaczonego nań czasu, był w czerwcu turecki: 12. Może trochę przesadziłem, bo nie jest to obecnie mój priorytet. Jednak trochę czasu wymagało poćwiczenie zdań złożonych, które są dość trudne do opanowania (przynajmniej dla mnie) w tym języku.

10,5 godziny spędziłem nad arabskim - czyli stanowczo za mało. MSA zajmowałem się przez 9 godzin, a resztę - dialektem egipskim. Ten drugi był w czerwcu właściwie przypadkiem jako że Afrykańskie Koło Naukowe zorganizowało bezpłatne warsztaty tego języka. Pomyślałem więc: dlaczego nie skorzystać?

Zgodnie z zapowiedziami, zaczynam się bardziej przykładać do włoskiego. W czerwcu poświęciłem mu 7,5 godziny. Część tego czasu to oglądanie wiadomości stacji Rai News, a część to powtarzanie odmiany czasowników. To akurat najmniej pasjonujące, ale cóż, konieczne, jeśli chcę podejść do egzaminu wiosną przyszłego roku.
Zacząłem też lekturę powieści Kena Folletta “Mondo senza fine” ("Świat bez końca"), która jest czymś w rodzaju kontynuacji “Filarów ziemi” tego samego autora.

Najmniej czasu poświęciłem w czerwcu na portugalski - jedynie 3,5 godziny. Obejrzałem wiadomość na RTP Internacional oraz powtórzyłem zasady tworzenia i używania poszczególnych czasów.

Na koniec, język migowy. Zdałem egzamin z podstawowej znajomości tego języka przed komisją Polskiego Związku Głuchych.
Share:

0 komentarze:

Post a Comment