Friday, June 8, 2012

Języki – postępy: kwiecień 2012

Od kiedy zacząłem w tym roku bardziej dokładnie rejestrować, ile czasu poświęcam na naukę języków obcych, okazało się, że kwiecień był rekordowy. Poświęciłem na języki łącznie 45 godzin. A i to nie jest pełna liczba, bo nie rejestruję godzin poświęconych na języki angielski i hiszpański – czyli te, o których mogę śmiało powiedzieć, że znam je na poziomie C2. Nie siadam jednak na laurach i staram się codziennie albo co drugi dzień coś czytać czy oglądać.
Z innych języków najwięcej czasu poświęciłem na francuski – aż 24 godziny. Powód był prosty: w związku z moimi obowiązkami służbowymi spodziewałem się, że będę miał okazję przećwiczyć w praktyce to czego się nauczyłem. Nie powiem, że szło mi wyśmienicie, ale chyba też nie mam się czego wstydzić.
W kwietniu skończyłem trzeci i ostatni poziomu kursu Pimsleura (nie licząc poziomu IV, który uważam za stratę czasu). Zabrałem się także za polską książkę „Mówimy po francusku”, z której przerobiłem 35 lekcji, czyli dokładnie połowę. Lekcje te obejmowały m.in. takie zagadnienia gramatyczne jak czas teraźniejszy (Présent), przeszły (Passé composé) i przyszły (Futur proche i Futur simple), liczebniki, daty, zaimki, stopniowanie przymiotników itp.
Niektóre z tych kwestii opisałem w poprzednich postach:
http://multigato.blogspot.com/2012/05/quand-jetais-jeune-imparfait.html
http://multigato.blogspot.com/2012/05/passe-compose-czas-przeszy-w-jezyku.html

Drugim językiem pod względem liczby godzin nań przeznaczonych był arabski – MSA: 9,5 oraz dialekt egipski: 4,5. Jeśli chodzi o ten pierwszy, to przerobiłem pięć pierwszych lekcji podręcznika „Teach Yourself Arabic”. Trochę mi to zajęło, ale uważam, że solidne opanowanie podstaw tak odmiennego języka od tych, których się dotychczas uczyłem jest niezbędne. Dodatkową trudnością jest inny alfabet i fakt, że nie zapisuje się w tym języku wszystkich samogłosek, co dodatkowo utrudnia nabycie biegłości w czytaniu. Starałem się też pooglądać trochę TV Al-Jazeera, ale na razie niewiele udało mi się wyłapać.
Jeśli zaś chodzi o dialekt egipski, skończyłem książkę „Colloquial Arabic of Egypt” i poświęciłem parę godzin na powtarzanie materiału metodą „L-R”, czyli listening-repeating (słuchanie-powtarzanie).

Co do pozostałych języków, nie ma się czym chwalić. Jedynie 4,5 godz. poświęciłem na turecki, 2 godz. na portugalski i jedynie pół godziny na włoski. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale jakoś odrzuciło mnie ostatnio od tego języka. Mam nadzieję, że nie na długo, bo generalnie mi się podoba.


Może warto tu jeszcze wspomnieć, że wróciłem do języka migowego. Bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że wiele lat temu byłem w nim naprawdę dobry - uczyłem się od kolegi i codziennie miałem styczność z osobami niesłyszącymi. Niestety, było to dawno temu i teraz muszę sobie sporo przypomnieć, ale sprawia mi to wiele satysfakcji!


Share:

0 komentarze:

Post a Comment