Tuesday, June 26, 2012

Czas na mocne postanowienie! Włoski

Jak już wielokrotnie pisałem na tym blogu, języki obce to moje hobby. Lubię się ich uczyć, poznawać nowe słówka, ich etymologię, uczyć się nieznanych dotychczas konstrukcji (np. ergatywnej). Czas spędzony na nauce języków to dla mnie prawdziwa przyjemność. Nie byłem nigdy zmuszony uczyć się języka w określonym celu, np. zawodowym, więc dotychczas nie przywiązywałem dużej wagi do ustanawiania sobie jasnych celów.

Oczywiście zdarza mi się uczyć się języka, który może mi się przydać w kontaktach służbowych, tak jest między innymi z włoskim, a ostatnio z francuskim, ale nie jestem do tego zobligowany, więc czy posiądę płynną znajomość języka w rok, dwa czy trzy lata - nie ma większego znaczenia. Dojrzałem jednak chyba do myśli, że należałoby uporządkować, a raczej skanalizować, trochę własne podejście do nauki. Dlatego cel, który sobie w niedzielę postawiłem to podejście do egzaminu CELI z języka włoskiego na wiosnę przyszłego roku.
Mam to szczęście, że egzamin ten mogę zdawać w Krakowie, gdzie mieszkam, bo jest tutaj Instytut Włoski, który jest jednym z ośrodków egzaminacyjnych. Mam sporą wiedzę z włoskiego, ale muszę jeszcze parę rzeczy usystematyzować, a przede wszystkim: więcej “produkować”, czyli mówić i pisać.


Zatem postanowienie powzięte. Jak się zabiorę do jego realizacji?
Po pierwsze, już w niedzielę zacząłem powtarzać słówka. Zainstalowałem program Anki i odbyłem już pierwszą sesję.
Po drugie, powtarzam odmianę czasowników. Pierwszy krok za mną. Niedzielny wieczór spędziłem oglądając mecz Portugalia - Dania (moja drużyna, czyli Portugalia, wygrała), a przy okazji zacząłem powtarzać podstawowe czasowniki. Korzystam z "I verbi italiani: regolari e irregolari" wydanej przez Edizione Guerra.
Po trzecie, biorę się poważnie za tzw. scriptorium. Mam jakieś gazety, które kupiłem jakiś czas temu we Włoszech. Zamierzam czytać co ciekawsze artykuły i przepisywać część zdań. Wiem, to robota głupiego, ale jak inaczej wbić w pamięć niektóre konstrukcje i słówka z akcentówkami. Choć akurat o to drugie nie martwię się tak bardzo, bo zasady zapisywania znaków akcentowych we włoskim są bardzo proste i nie powinny nastręczać żadnych kłopotów.
Po czwarte, zabieram się za włoską lekturę (poza prasą). Będzie to powieść Kena Folletta “Mondo senza fine”. To kontynuacja książki “Filary ziemi”, którą niedawno skończyłem czytać.
Po piąte, wypadałoby poszukać jakiejś gramatyki z ćwiczeniami - do przerobienia, a przy okazji do sprawdzenia, co jeszcze wymaga poprawy w tym zakresie.

Po szóste, muszę regularnie oglądać włoską TV, przede wszystkim Rai News, ewentualnie jakiś ciekawy program na innym kanale Rai.

Na razie tyle planów na najbliższy czas. Zobaczymy, jak mi pójdzie z ich realizacją...
Share:

0 komentarze:

Post a Comment