Saturday, January 14, 2012

Chciał zmienić świat. I zrobił to

Czy 700 stron to dużo czy mało, żeby zmieścić całe życie? Odpowiedź brzmi: mało. Zwłaszcza w przypadku kiedy to życie było pełne pasji. A tak było w przypadku Steve'a Jobsa – człowieka, który chciał zmienić świat. I udało mu się to. Te słowa mogą się wydać przesadą. Ale uspokajam, nie należę do czcicieli wszystkiego, co wyprodukował Apple, czyli firma założona i przez wiele lat kierowana przez Jobsa. Nie mam iPoda, iPhona, iPada ani żadnego innego i-coś tam. Jednak ta książka uzmysławia, jak bardzo rewolucyjne były wynalazki Jobsa i ile trudu kosztowało dopracowanie finalnego produktu.


Biografia „Steve Jobs” jest określana przez wydawcę jako „autoryzowana”, mimo że ani Jobs, ani nikt z jego najbliższych nie czytał książki przed wydaniem, ani nie miał wpływu na jej treść. Tak przynajmniej twierdzi autor, Walter Isaacson oraz wydawca. Daję im wiarę. Jobs jest tutaj przedstawiony jako człowiek z krwi i kości, z wieloma wadami. Nie sądzę, że zgodziłby się na opublikowanie tak niepochlebnego obrazu siebie, gdyby miał na to wpływ. Tego wpływu sam nie chciał, zostawiając Isaacsonowi całkowicie wolną rękę w pisaniu. Ten wpływ pozostał wolny do końca także dlatego, że przed opublikowaniem powieści Jobs zmarł, przegrywając wieloletnią walkę z rakiem.

Isaacson napisał swoją książkę, opierając się na ponad 40 wywiadach z Jobsem, a także na rozmowach z ponad setką osób z jego rodziny, przyjaciół, wrogów, współpracowników, konkurentów. Powstała niezwykle interesująca opowieść o człowieku, którego życie pełne było wzlotów i upadków, którego wizje zrewolucjonizowały następujące branże: komputery osobiste, filmy animowane, muzyka, telefonia, tablety, DTP.
„Wychodząc z przeświadczenia, że najlepszym sposobem stworzenia czegoś wartościowego w XXI wieku jest zespolenie kreatywności z technologią, założył firmę, w której nieskrępowana niczym wyobraźnia połączyła się z zadziwiającymi osiągnięciami nowoczesnej techniki” – czytamy na obwolucie książki. Kolejne strony ukazują jak udało mu się tego osiągnąć. Poznajemy tych, których spotkał po drodze, by wykorzystać ich zdolności, przyjaźń czy miłość. Słowo „wykorzystać” przychodzi mi samo na myśl, bo tak książka ukazuje charakter Jobsa – na drodze ku urzeczywistnianiu swoich wizji nie cofał się przed niczym: wykorzystywał innych, kłamał, oszukiwał i zdradzał. W jego firmie zaczęto nawet używać sformułowania „pole zniekształcania rzeczywistości Jobsa”, które oznaczało, że swoje racje odbierał jako jedynie słuszne, a na dodatek najczęściej potrafił do nich przekonać innych.
Potrafił być przy tym bezkompromisowy czy wręcz chamski, bez ogródek krytykując wszystko co mu się nie podobało, nazywając to „gównem”. Mawiał, że doskonałe produkty może tworzyć tylko zespół złożony z ludzi klasy „A”, że nie ma w nim miejsca dla innych.

Takie podejście doprowadziło do powstania tak innowacyjnych produktów jak iPod, a w jego następstwie iTunes, co zrewolucjonizowało branżę muzyczną; i wielu innych. Jego obsesja na punkcie doskonałości wynikającej z połączenia technologii i zawartości była tak wielka, że tworząc iMaka wymyślił specjalny typ śrubek, do których nie pasowały żadne śrubokręty – jego zdaniem nikt nie powinien grzebać w wyprodukowanym przez jego firmę, doskonałym sprzęcie.
Choć wiele produktów Apple'a wykorzystywało pomysły innych firm, to jednak Apple doprowadził ich produkcję, na przykład tabletów czy smartfonów, do perfekcji i wypuścił urządzenia, które spełniały wszystkie jak się wydaje potrzeby użytkowników. Nie byłoby to możliwe bez podejścia, które charakteryzowało Jobsa i które musieli przyjąć wszyscy, którzy z nim współpracowali.

Mimo pokaźnych rozmiarów, biografię tę czyta się jednym tchem. Bo to niezwykle barwna opowieść, która pokazuje jak ważna jest w życiu pomysłowość, charakter, pasja i wierność swoim wartościom.

Tytuł: Steve Jobs
Autor: Walter Isaacson
Wydawca: Insignis, 2011
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Michał Strąkow, Przemysław Bieliński
Stron: 730
Share:

0 komentarze:

Post a Comment