Tuesday, November 8, 2011

Wakacje 2011. Odliczanie: 1 dzień

Żadnych nowych zatrważających wieści z Bangkoku, więc chyba można nieco odetchnąć. Chyba wystartujemy i wylądujemy bezpiecznie. Co prawda woda w okolicach lotniska Suvarnabhumi International nie opada, ale jego szefostwo zapewnia, że wały wytrzymają i zagrożenia nie ma. Pożyjemy, zobaczymy. Wylot już jutro o 15.25 z lotniska w Balicach. Przesiadka w Wiedniu. W Bangkoku lądujemy o 15.05 czasu miejscowego, czyli o 9.05 naszego.

Dzisiaj rano dokonałem już odprawy na oba połączenia, czyli do Wiednia i dalej do Bangkoku. Po raz pierwszy ściągnąłem karty pokładowe na swojego smartfona. Mam nadzieję, że nie zawiedzie na lotnisku... Wieczór upłynął pod znakiem pakowania. Ciuchy? Są. Przewodnik? Jest. Ładowarki? Jedna, druga, trzecia, czwarta... Ile? No tak, producenci sprzętu uparli się, żeby każde urządzenie miało inne wejście. Można zrozumieć, że Samsung będzie miał inne wejścia niż np. Apple, ale tego, że każde urządzenie tej ma inne wejście pojąć nie potrafię. Więc cztery ładowarki spakowane. Mapki miejsc, które będzie odwiedziali? Są. Leki przeciwbólowe, sprej na komary, olejek do opalania, zapasowe soczewki, okulary, kłódka (kłódka? no tak, może się przydać), adapter do gniazdka elektrycznego (potrzebny w Malezji)... Uff, chyba wszystko. Nie jest tego znowu tak dużo.

Do tego wszystkiego jeszcze książka do czytania w samolocie i na plaży – tym razem ta upojna lektura nosi tytuł „Rozmówki egipskie”. Jeszcze jakiś film na tableta wypada przekopiować. To na wypadek, gdyby nam się znudziło bieganie po sklepach duty free na lotnisku.
Jeszcze rzut oka na stronę rządu Tajlandii i gazety „The Nation”. Na czas powodzi redakcja udostepnia za darmo teksty w formacie PDF wszystkim zainteresowanym. O, mają już wydanie z 9 listopada! No tak, przecież tam są sześć godzin do przodu...

Z informacjami zamieszczanymi na stronie „The Nation” można się zapoznać klikając w poniższy link (w języku angielskim):
Pierwsza strona wydania "The Nation"
z 8 listopada

Share:

0 komentarze:

Post a Comment