Sunday, April 24, 2011

Turcja (2008): Stambuł

TEXT AVAILABLE ALSO IN ENGLISH


19 sierpnia – 9 września 2008
Trasa: Stambuł/İstanbul – Bursa – Bergama – İzmir – Çeşme – Selçuk – Efes – Bodrum – Kos – Pamukkale – Stambuł/İstanbul – Burgas

Uwaga: poza Stambułem nazwy miejscowości podaję w pisowni oryginalnej, dlatego oprócz tzw. umlautów+: ö i ü, są również inne litery, takie jak: ç, ş oraz ĝ; warto ponadto zwrócić uwagę na i – takie jak w języku polskim, czyli z kropką, i drugie – ı, czyli bez kropki.


Kilka uwag na początek
Niniejszy tekst zawiera wspomnienia z wakacji 2008. Podane tutaj ceny i niektóre informacje mogą być nieaktualne. Z Polski to Turcji nie ma tanich linii lotniczych. Można próbować znaleźć promocyjne ceny lotów na przykład Lufthansą czy LOT-em, albo tak jak my polecieć liniami Wizzair z Katowic do Burgas w Bułgarii i stamtąd autobusem do Stambułu.
Polacy jadący do Bułgarii nie potrzebują wizy, bo oba kraje są w Unii Europejskiej. Natomiast potrzebujemy wizy do Turcji. Można ją kupić w okienku na granicy. To właściwie opłata graniczna, nie potrzeba do tego zdjęcia. Koszt: 15 dolarów lub 12 euro.


Infrastruktura: Turcja to kraj, który bardzo szybko się rozwija, ma doskonale rozwiniętą sieć drogową – przynajmniej w zachodniej części oraz doskonałe połączenia między większymi ośrodkami. Firmy autobusowe oferują wysoki poziom usług, łącznie z obsługą na pokładzie; autobusy są czyste, zadbane i wygodne.
Pieniądze: dolary lub euro lepiej wymienić na tureckie nowe liry (YTL) w Turcji. Trzeba na wszelki wypadek trzymać potwierdzenia. Dla Polaka Turcja nie jest drogim krajem, jest tańsza niż na przykład Włochy czy Hiszpania, ale nie należy się nastawiać na to, że wakacje tutaj będą tanie.
Szczepienia: nie są wymagane ani zalecane.
Religia: Turcja jest krajem islamskim, ale jest państwem świeckim (i nie jest to tylko frazes). Dlatego każdy może się tu czuć dobrze. Na ulicach dużych miast można spotkać zarówno zakwefione kobiety, jak i wydekoltowane dziewczyny. W mniejszych miejscowościach i na wsiach ludność jest oczywiście, jak wszędzie, bardziej tradycyjnie nastawiona. W dużych miastach bez problemu napijemy się piwa czy wina do obiadu, w mniejszych miejscowościach – czasem wyłącznie w barach, do których chodzą tylko mężczyźni.

Wnętrze olbrzymiego Błękitnego Meczetu w Stambule

Meczety: nie wchodzić w porze modlitw i w piątki, zdjąć buty, nie dotykać nikogo, nie przechodzić przed modlącym się.
Napiwki: restauracje 10-15%, a jeśli obsługa wliczona – 5%; taxi – nie, ale zaokrągla się.

BURGAS

Z Krakowa jedziemy busem do Katowic i stamtąd lecimy tanimi liniami Wizzair do Burgas w Bułgarii 19 sierpnia wcześnie rano o 5.20. Lądujemy w Burgas o 8.05 (uwaga na zmianę czasu). Lotnisko malutkie, biegniemy do punktu wymiany walut, obok budka z fast foodem, i do autobusu. Lotnisko leży 13 km od miasta. Najlepiej dojechać do centrum autobusem nr 15, do dworca kolejowego. Jeździ co 20 minut, w godzinach 5.55-23.25. Bilety jednorazowy kupuje się u kobiety, która chodzi po całym autobusie między pasażerami, co w godzinach szczytu trochę trwa.
Autobusy z Burgas do Stambułu odjeżdżają spod budek przy ulicy Bulair. ok. 500 m od głównego dworca autobusowego i kolejowego. Można tam dojść pieszo. Do Stambułu kursują autobusy kilku firm, między 12 a 20 prawie co godzinę coś jedzie. Trasę 365 km autobus pokonuje w 7 godzin, włączając w to przerwę na granicy. Za bilet płaci się w lewach, w przeliczeniu na złotówki kosztuje 100 zł. Podróż autobusem daje możliwość podziwiania po drodze pięknych krajobrazów. Pojazdy są wygodne, klimatyzowane. W Stambule dojeżdżają do Otogar Esenler, olbrzymiego dworca, gdzie na pierwszy rzut oka łatwo się zgubić. Obok niego jest zejście do metra, więc dojazd do centrum jest łatwy. Nie trzeba przepłacać za taksówkę. Ludzi są uczynni i chętnie pomagają zdezorientowanym turystom.
Nad stacją metra jest piętrowy pawilon, w którym można zjeść i wymienić pieniądze, a w drodze powrotnej kupić ostatnie pamiątki.

STAMBUŁ / İSTANBUL

W Stambule spędzamy na początek kilka dni, które przeznaczamy na zwiedzanie. Na zabawę i odpoczynek przyjdzie czas później, gdy w drodze powrotnej zatrzymamy się tutaj ponownie.
Jadąc do Stambułu, trzeba przygotować sobie wszelkie informacje na temat atrakcji, ewentualnie wziąć przewodnik. Choć przy głównym placu w centrum, Sultanahmet Meydanı, działa punkt informacji turystycznej, to generalnie nie ma tam po co zachodzić, mają ogólne foldery, które na wiele się nie przydadzą.

Wizerunki Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz Anioła na suficie Aya Sofia
Noclegi
Najwięcej tanich hoteli znajduje się na Złotym Rogu, głównie wokół dawnego hipodromu. Nocleg można tam znaleźć już za 20-25 YTL od osoby. Alternatywą są hoteliki w okolicach dworca kolejowego Sirkeci lub w dzielnicy Laleli. W tym drugim wypadku trzeba się liczyć z nieco wyższymi cenami, a poza tym będziemy wtedy w centrum dzielnicy handlowej, gdzie dominują hurtowi kupcy z Europy Wschodniej, a prawdziwych turystów jest tu jak na lekarstwo. Poza Złotym Rogiem hotele są dość drogie, a ceny zaczynają się od 50 YTL od osoby. Tanie hotele i pensjonaty można też znaleźć wokół meczetu Sułtana Ahmeda i w Aksaray (ok. 20 minut od meczetu).
Nie ma co liczyć na wielkie wygody. Pokoje to zwykle małe klitki, z wentylatorem, który ledwie rzęzi, więc latem panuje tu potworna duchota. Takie hotele mieliśmy tylko w Stambule. Wszędzie indziej w pokojach była klimatyzacja, czyściutko i schludnie, widać, że turyści przynoszą spore dochody, więc trzeba o nich dbać.
Większość tanich hoteli i pensjonatów oferuje pokoje ze śniadaniem. Nie liczcie jednak, że się objecie. Tureckie śniadanie to zwykle chleb, jajko na twardo, parę oliwek, dwa plastry pomidora i ogórka, łyżka miodu, herbata lub kawa.
Dlatego najlepiej rozglądnąć się za tanim lokalem czynnym od rana niedaleko hotelu, gdzie można będzie coś „dojeść”.

Komunikacja
Mimo że Stambuł to kilkunastomilionowe miasto, poruszanie się po nim nie stanowi większego problemu.
Z głównego dworca autobusowego do centrum trzeba wsiąść w metro do Zeytinburnu i przesiąść się na tramwaj Zeytinburnu-Kabatas, którym dojedziemy do placu Sultanahmet. To właśnie tutaj znajduje się większość zabytków. Metro kursuje też do placu Taksim, który jest centrum dzielnicy handlowej i rozrywkowej.
Przez środek Złotego Rogu, gdzie znajduje się większość zabytków, prowadzi linia tramwajowa. Przejazd kosztuje 1,25 YTL, niezależnie od tego, ile przystanków jedziemy. Zamiast biletów są żetony, które wrzuca się na bramkach przy wejściu na przystanek.
Wygodniej jest kupić tzw. akbil – wygląda to tak jakby ktoś włożył dużą baterię taką jak do zegarka czy kalkulatora do małej plastykowej rączki. Przykłada się ją do specjalnego czujnika przy bramce wejściowej na przystanek tramwaju lub metra. Niemal wszędzie są automaty, w których można kupić żetony lub doładować akbil.
Przystanki są pilnowane przy ochroniarzy/policjantów, dzięki temu nie ma nich tłoku i służą wyłącznie pasażerom. Wagony są nowoczesne i komfortowe, klimatyzowane; bardziej przypominają wagoniki metra niż obskurne polskie tramwaje.
Poza Złotym Rogiem kursują autobusy miejskie i metro, a przez cieśniny – promy.
Po mieście można się też poruszać taksówkami. Na start płacimy 1,75 YTL, a potem 1,25 YTL za każdy przejechany kilometr. Jeśli taksówka ma przejechać przez Bosfor to trzeba się liczyć z dodatkową opłatą celną. Jak to funkcjonuje, nie wiem, jeździliśmy wyłącznie komunikacją publiczną.
Statki i łodzie odpływają z głównych przystani w Beşiktaş lub Eminönü po europejskiej stronie. Z obu tych przystani można dopłynąć promem do Kadiköy lub Üsküdar po azjatyckiej stronie. W okienku (gişe) kupuje się żeton (jeton). Można też wsiąść w jeden z prywatnych autobusów wodnych, które przecinają Bosfor w określonych punktach. W godzinach szczytu są podobno najszybsze, kursują do 1.00 w nocy, dłużej niż państwowe promy.

Komunikacja międzymiastowa
Komunikacja na dalekich trasach jest doskonale rozwinięta, przynajmniej w zachodniej części Turcji. Polecana na różnych forach firma to Kamilkoc. W praktyce jednak korzysta się z usług różnych przewoźników, wybierając akurat kurs, który nam najbardziej pasuje. Większość firm oferuje usługi na podobnym poziomie. Autobusy są wygodne, klimatyzowane, czyste. Podróż nocą nie męczy, można się spokojnie wyspać.
Czymś czego nie ma w Polsce jest obsługa pokładowa (tak to można nazwać). W każdym autobusie na długiej trasie dostaniemy wodę mineralną, kawę lub herbatę i jakieś ciastko albo drożdżówkę – prawie jak w polskim samolocie. Wcześniej stewardzi (raz tylko obsługiwała nas kobieta) podchodzą z płynem do umycia rąk.
Jedyny kłopot może sprawiać na początku orientacja na dworcu autobusowym. Rzecz w tym, że nie ma jednej centralnej informacji, a każda linia ma swój rozkład i ceny. W dużych miastach takich firm i stanowisk może być ponad sto – to nie żart! Czasem trzeba się trochę nachodzić, żeby znaleźć przewoźnika, który operuje na interesującej nas trasie, i dogodny kurs.
Jeśli ktoś poczuje się zagubiony, niech zapyta pracownika w pierwszym lepszym okienku. Zwykle są dobrze zorientowani i chętnie pomogą. Uwaga! Jeśli ktoś ma przykre doświadczenia z innych krajów, np. z Maroka, gdzie każdy za wskazanie drogi chce pieniędzy, niech o tym zapomni. W Turcji, tego typu pomoc jest chętnie oferowana bez oczekiwania zapłaty. Turcy generalnie są bardzo uprzejmi i życzliwie nastawieni do turystów. Przynajmniej takie są moje doświadczenia, zarówno z wielkich miast, jak i małych miasteczek.

Atrakcje

W Muzeum Sztuki Tureckiej i Islamskiej
W Stambule jest mnóstwo atrakcji, które warto zobaczyć, trzeba więc wybierać. Poniżej wyliczam niektóre z nich.
*Rejs po Bosforze – przy przystaniach jest mnóstwo statków i stateczków, którymi można się wybrać na krótszą lub dłuższą przejażdżkę.
*Aya Sofia, czyli bazylika Bożej Mądrości – to najsłynniejszy zabytek tureckiej stolicy. Przez ok. 1000 lat był to kościół, potem przez kolejne pięć wieków – meczet, a w 1935 roku obiekt przekształcono w muzeum; czynne wt-nd 9-16.30, wstęp 20 YTL.
*Yerabatan Sarayı i Yerabatan Cistern – Zatopiony Pałac i Cysterny, naprzeciw Aya Sofia, codz. 9-18.30, akurat tego nie zwiedzałem.
*Muzeum Sztuki Tureckiej i Islamskiej – najlepsze muzeum w Turcji; czynne wt-nd 9-17, wstęp 10 YTL; warto, jest tu wiele rzeczy do obejrzenia.
*Süleymaniye Camii – Meczet Sulejmana, zwany też Błękitnym Meczetem, drugi co do wielkości w mieście, wstęp bezpłatny, zwiedzanie w godzinach 9-12.30, 14-16.30, 17.30-18.15 (przerwy na modlitwy).
*Sultan Ahmet I Camii – Meczet Sułata Ahmeda I; zwiedzanie: 9-21, z przerwami na modlitwy
*Topkapı Sarayı – Pałac Topkapi; na zwiedzenie całości niektórym będzie potrzebny cały dzień, innym wystarczy dwie-trzy godziny; osobna opłata za wstęp do poszczególnych części; wstęp do najważniejszych obiektów: 20 YTL, dodatkowo trzeba zapłacić za możliwość wejścia do haremu i skarbca; pałac można zwiedzać w godz. 9-17, oprócz wtorków. Uwaga! Teoretycznie nie wolno filmować ani fotografować we wnętrzach.

Pałac Topkapı to miejsce, gdzie można odetchnąć od zgiełku
*Muzeum Kariye – Kariye Camii, kościół Zbawiciela na Górze, na wybrzeżu Złotego Rogu, znajdują się tu jedne z najwspanialszych na świecie bizantyjskie mozaiki przedstawiające Adama i Ewę oraz freski ze scenami życia z Chrystusa; czynne 9.30-16.30, śr zamknięte.
*At Meydanı – Hipodrom, znajdują się tu m.in.: obelisk faraona Totmesa, kolumna Konstantyna VII i kolumna Wężowa.
*Kapalı Çarşı – Wielki Bazar oraz Bazar Korzenny; czynne 8.30-19, nd zamknięte; to miejsce, gdzie warto się przejść nie tylko na zakupy, ale też po prostu po to, żeby napawać się jego atmosferą.
*Arkeoloji Müzesi – Muzeum Archeologiczne; czynne wt-nd 9.30-16.30; wstęp: 5 YTL
*Eski Şark Eserleri Müzesi – sumickie, babilońskie i hetyckie skarby; czynne wt-nd 9-17.
Ponadto warto przejść się Istiklal Caddesi – to najelegantsza ulica, przy której znajdują się pałace, kościoły, sklepy, restauracje i bary; między placami Tünel a Taksim kursuje zabytkowy tramwaj.
Na starym mieście można skorzystać z hamamu, wstęp kosztuje zwykle 12-25 YTL, ale trzeba pamiętać, że to przybytki niemal wyłącznie dla turystów; nie ma tu klimatu znanego ze starych filmów albo z hamamów, jakie można spotkać np. w Maroku.
Niedaleko placu Taksim jest dzielnica rozrywki, gdzie lokale i bary są czynne niemal do białego rana. To dobre miejsce na rozerwanie się po całym dniu zwiedzania i na clubbing.

Błękitny Meczet i ogrody przed nim
sprawiają wrażenie na każdym turyście
Muszę przyznać, że Stambuł przypadł mi do gustu. To miasto, do którego na pewno kiedyś wrócę. Ludzie mili i uśmiechnięci, nawet po zmierzchu czujesz się bezpiecznie. Podziwiasz zabytki, poznajesz obcą kulturę, ale nie czujesz się jak z innej planety. Wieczorem przed Błękitnym Meczetem można spędzić nawet godzinę, siedząc na ławce, przegryzając orzeszki czy popijając jabłkową herbatę, którą sprzedają biegający między ludźmi sprzedawcy. Obok w jednej z restauracji na wolnym powietrzu wieczorem można obejrzeć występ derwisza. Nie sądziłem, że facet, który kręci się w kółko do charakterystycznej muzyki może tak zaczarować publiczność. Rzeczywiście, w występach derwiszów jest jakiś czar. Szkoda, że nie mamy czasu pojechać do Konya, które stanowi centrum kultury derwiszów. Może w przyszłości.
Późny wieczór można spędzić w jednym z dziesiątków pubów albo dyskotek. Są nawet takie, gdzie kelnerzy chodzą między tańczącymi i zbierają zamówienia. Nie trzeba się tłoczyć przy barze. Przybysza z zachodniej Europy lub Polski może jedynie trochę męczyć to, że w miejscowych lokalach gra się przeważnie tureckie przeboje. Mnie akurat przypadły do gustu, bo są bardzo melodyjne, no i pomagają opanować szybko niektóre zwroty.

W Stambule można zjeść potrawy niemal każdej kuchni. Ale nie po to jedzie się to Turcji, żeby jeść steki czy chodzić do McDonalda. No chyba że chodzi o miejscowy odpowiednik fast foodu. Najpopularniejsze szybkie danie to oczywiście kebab, podawany na różne sposoby. Każdy region i miasto, ba, nawet wiele lokali, ma swoje odmiany kebaba.

Stambuł, jego sklepy i wielkie bazary to doskonałe miejsce na zakupy. Można tu kupić zarówno tureckie buty z prawdziwej skóry, jak i chińskie tenisówki, ubrania z najlepszych materiałów, jak i tanie dżinsy. Sklepikarze i kramarze są mili, dbają o klienta i bynajmniej nie próbują go oszukać. Po doświadczeniach marokańskich podchodzimy z rezerwą do zakupów na bazarze, ale szybko okazuje się, że nie żądają od nas niebotycznych sum za byle rzeczy. Podawane ceny są realne, a towary nie drogie. Tutaj naprawdę dba się o klienta. Na jednym ze straganów mają fajnie dżinsy, ale nie ma mojego rozmiaru. Chłopak kręci głową, ale kiedy widzi, że jesteśmy zdecydowani na zakupy prowadzi nas do jakiegoś składziku, gdzie mierzymy po kilka par różnych spodni i w końcu kupujemy po... trzy-cztery pary. Opłaciło mu się.

Share:

0 komentarze:

Post a Comment