Monday, February 21, 2011

Jak zostać królem

– To diabelskie urządzenie wszystko zmieni. Dawniej król musiał jedynie wyglądać dobrze w mundurze i trzymać się prosto w siodle. Dziś wchodzimy ludziom do domów i spoufalamy się z nimi. Nasza rodzina została sprowadzona do najpodlejszej profesji świata. Zostaliśmy aktorami! – tak mówi w jednej ze scen filmu „Jak zostać królem” („King’s Speech”) król Jerzy V do syna Alberta. Mówi o radiu. Jego wynalezienie zmieniło na zawsze sposób komunikowania się władz i monarchów z obywatelami i poddanymi. A że czasy były jakie były – akcja filmu „Jak zostać królem” rozgrywa się w przededniu II wojny światowej – to i potrzeba komunikowania się ze społeczeństwem była ogromna.

Albert nigdy nie chciał zasiąść na tronie. Jego starszy brat David był zdrowym, silnym mężczyzną, więc Albert mógł być spokojny, że zawsze będzie żył w jego cieniu. Tym bardziej, że od dzieciństwa wpajano mu, że jest gorszy od brata, a na dodatek miał paskudną wadę: jąkał się.
Kiedy więc David zaczął romansować z Amerykanką, Bessie Wallis Simpson, podwójną rozwódką i zaczął się odgrażać, że do końca życia się z nią zwiąże, cały dwór zaczął przeczuwać, że Albert będzie musiał wyjść z cienia. Wątpliwości co do tego nie pozostawiał rząd ani parlament, który wyraźnie stwierdził: David będzie musiał wybrać – żona albo korona.
David został więc na krótko królem Edwardem VIII, ale szybko abdykował, poświęcając tron dla miłości. Jego miejsce zajął jąkała Albert, który przyjął imię Jerzego VI. (Warto wspomnieć, że był on ojcem obecnej królowej Elżbiety II.)

Albert i jego żona Elżbieta (zwana później Królową Matką) od dłuższego czasu przeczuwali, co się święci i podejmowali (zwłaszcza ona) coraz bardziej energicznie kroki w celu pokonania ograniczeń Bertiego. W końcu trafili do ekscentrycznego Lionela Logue’a, który, choć bez żadnego przygotowania naukowego, osiągał spore sukcesy w pracy z osobami, które na skutek różnych przeżyć miały trudności w wysławianiu się.

To nie jest film dla tych, którzy lubią wartką akcję i efekty specjalne. To właściwie sfilmowana sztuka teatralna. Osią fabuły są relacje między Albertem i Logue’iem. Pierwszy jest cholerykiem, który nie jąka się tylko wtedy, kiedy przeklina. Drugi to niespełniony aktor, kpiący z dworskiej etykiety, pewny swoich umiejętności. Ich relacje nie należą do najłatwiejszych, kłócą się, czasem obrażają, nie odzywają do siebie całymi tygodniami, żeby w końcu przekonać się, że to co ich łączy to nie tylko relacja mistrz-uczeń, ale też przyjaźń.
Praca obu przynosi efekty. Film nie proponuje typowego hollywoodzkiego finału. Owszem, praca obu panów przynosi efekty, ale Albert nie do końca pozbywa się swojej przypadłości. Będzie z nią musiał żyć.

Mimo tego całego teatralnego entourage’u, film dobrze się ogląda. W tym filmie widać, jak wiele można zagrać twarzą. Colin Firth, który gra Alberta jest rewelacyjny. Kiedy próbuje wygłosić przemówienie do narodu, to nie on gra, to gra jego twarz. Kamera pokazuje dokładnie każdy grymas, ruch każdego mięśnia. Nie mamy wątpliwości, że jest autentycznie przerażony tym, że ma za chwilę wygłosić może najważniejszą w swym życiu mowę. Czy uda mu się powiedzieć wszystko bez zająknięcia? Czy okaże się wiarygodny dla poddanych?

„Jak zostać królem”; reżyseria: Tom Hooper, scenariusz: David Seidler, prod. Australia, USA i Wielka Brytania; w rolach głównych: Colin Firth, Geoffrey Rush, Helena Bonham Carter, Guy Pearce. Film otrzymał 12 nominacji do Oscara. Wyniki poznamy już 27 lutego.

Polski trailer


Oficjalna strona filmu
Share:

0 komentarze:

Post a Comment